Strona główna

/

Sport

/

Tutaj jesteś

Jak ustawić wysokość siodełka w rowerze szosowym?

Jak ustawić wysokość siodełka w rowerze szosowym?

Sport

Masz szosę i ciągle kombinujesz z wysokością siodła? Z tego tekstu dowiesz się, jak ustawić siodełko w rowerze szosowym tak, by jechać szybciej i bez bólu. Przejdziemy przez metody używane przez kolarzy, ale w wersji do zrobienia w domu.

Dlaczego wysokość siodełka w rowerze szosowym jest tak ważna?

Już po kilku przejażdżkach na szosie czuć, że ustawienie siodła to nie detal. W rowerze szosowym długo siedzisz w jednej, dość pochylonej pozycji, rzadziej wstajesz z siodła, a każdy wat ma znaczenie. Źle ustawiona wysokość siodełka szybko zamienia trening w walkę z bólem zamiast z czasem na segmencie.

Do tego dochodzi obciążenie stawów. Za wysokie siodło to zwykle ból z tyłu kolan i kołysząca się miednica. Z kolei zbyt niskie mocno obciąża przód kolan i odbiera moc na dłuższych odcinkach. Złe ustawienie może też prowokować ból dolnych pleców, szyi, a nawet drętwienie dłoni, bo ciało próbuje kompensować błędy pozycji.

W szosie prawidłowa wysokość siodełka to połączenie trzech rzeczy: efektywności pedałowania, stabilnej miednicy i braku bólu kolan na długim dystansie.

Na rowerze szosowym wysokość siodła ściśle wiąże się z resztą pozycji. Położenie siodła przód–tył, jego kąt nachylenia, długość mostka i różnica poziomów między siodłem a kierownicą razem tworzą ułożenie, które może sprzyjać mocnej jeździe… albo ją skutecznie blokować.

Jak przygotować się do ustawiania siodła?

Zanim zaczniesz kręcić śrubami, warto poświęcić kilka minut na przygotowanie. Pozwoli to uniknąć powtarzania pomiarów trzy razy z rzędu. Do ustawienia siodła w szosie potrzebujesz przede wszystkim konsekwencji w tym, w czym mierzysz pozycję oraz prostych narzędzi.

Najpierw załóż dokładnie to, w czym jeździsz na co dzień: spodenki z wkładką i buty szosowe z blokami. Grubość wkładki i wysokość podeszwy wpływają na wynik tak samo, jak długość korby czy typ pedałów. Potem przygotuj metr stolarski lub taśmę mierniczą, cienką książkę lub deskę do pomiaru przekroku oraz klucz do śruby sztycy i jarzma siodła.

Jak zmierzyć długość wewnętrzną nogi?

Metody obliczeniowe wymagają jednego parametru: długości wewnętrznej nogi, czyli tzw. inseam. Ten pomiar najlepiej zrobić dokładnie, bo ma wpływ na wszystkie późniejsze wyliczenia. Cały proces trwa kilka minut, ale dobrze wykonany raz da ci porządny punkt odniesienia na przyszłość.

Stań boso lub w cienkich skarpetkach przy ścianie, tyłem do niej. Stopy ustaw na szerokość bioder, kolana wyprostowane, ale nie przeprostowane. Następnie weź książkę lub listewkę i wsuń ją między nogi tak, żeby dość mocno dociskała krocze, imitując nacisk siodełka szosowego. Górną krawędź książki zaznacz na ścianie ołówkiem, a potem zmierz odległość od tego punktu do podłogi. Otrzymany wynik zapisz – to twoja długość wewnętrzna nogi.

Czego nie robić podczas pomiaru?

Przy tym etapie pojawia się kilka typowych błędów. Za luźne dociśnięcie książki daje za mały wynik, zbyt mocne „przygniecenie” zawyża pomiar. Zdarza się też, że ktoś robi pomiar w zwykłych jeansach, które krępują ruch, albo stoi w nienaturalnym rozkroku.

Dla szosy ma znaczenie powtarzalność. Jeśli planujesz kilka rowerów, wykonuj pomiar zawsze w podobnych warunkach i w tym samym stroju. Dzięki temu przeliczniki typu wzór LeMonda będą dawały zbliżone, logiczne wyniki, a korekty na poszczególnych rowerach sprowadzą się do milimetrów, a nie centymetrów.

Jak obliczyć wysokość siodełka w szosie?

Kolarstwo szosowe od lat korzysta z kilku prostych metod matematycznych. Żadna nie jest idealna, ale wszystkie dają dobry punkt wyjścia. Warto przetestować co najmniej dwie z nich, a później dopracować ustawienie kilkoma jazdami.

Metoda LeMonda

Najczęściej używanym sposobem wśród szosowców jest metoda LeMonda, opracowana przez Grega LeMonda – trzykrotnego zwycięzcę Tour de France. W tej metodzie bierzesz długość wewnętrzną nogi i mnożysz ją przez współczynnik 0,883. Wynik to odległość od środka osi suportu do górnej powierzchni siodła w jego środkowej części.

Jeśli twój inseam to 82 cm, mnożysz 82 × 0,883. Otrzymujesz około 72,4 cm. Tę wartość ustawiasz jako dystans między środkiem suportu a grzbietem siodła, mierzony po linii sztycy. To ustawienie zakłada jazdę w butach szosowych i standardowych pedałach zatrzaskowych, więc w szosie zwykle trafia bardzo blisko realnej, komfortowej wysokości.

Metoda „minus 10 cm”

Drugi szybki sposób to prosta formuła: długość wewnętrzna nogi minus 10 cm. Dla inseam 82 cm wychodzi 72 cm, czyli wynik bardzo zbliżony do metody LeMonda. Ta metoda jest nieco mniej czuła na drobne różnice, ale sprawdza się jako szybki test, gdy nie masz pod ręką dokładnych notatek, a chcesz ustawić nowy rower w zbliżonej pozycji.

W obu wariantach pamiętaj, że liczby dają wartość wyjściową. Potem do gry wchodzą długość korb, grubość wkładki, sztywność butów oraz twój styl jazdy. Kolarz, który dużo kręci w wysokiej kadencji, często kończy z minimalnie niższym siodłem niż wskazuje sucha matematyka.

Metoda 109%

Kolejna opcja to metoda 109%. Różni się tym, że tutaj mierzysz odległość od osi pedału w najniższym położeniu do górnej części siodła, a nie od suportu. Najpierw, tak jak wcześniej, wyznaczasz długość wewnętrzną nogi, a następnie mnożysz ją przez 1,09. Otrzymany wynik to dystans między siodłem a osią pedału w dolnym położeniu.

Ta metoda bywa wygodna, gdy masz już osadzoną sztycę i chcesz kontrolować ustawienie bez szukania środka suportu. W szosie efekt końcowy będzie zwykle bardzo podobny do LeMonda, więc możesz potraktować 109% jako krzyżowy test, czy nie przestrzeliłeś z wysokością.

Metoda Holmesa

Jeśli lubisz dokładne liczby, możesz zainteresować się metodą Holmesa. Tutaj mierzy się kąt w stawie kolanowym przy najniższym położeniu pedała za pomocą goniometru. Docelowy zakres to 25–35°. Przy takim zgięciu najczęściej osiąga się dobrą równowagę między mocą a bezpieczeństwem stawu.

Metoda Holmesa daje świetne wyniki, zwłaszcza gdy łączysz ją z nagraniami wideo i analizą ruchu. W domowych warunkach można użyć aplikacji na telefon do pomiaru kąta, ustawiając telefon równolegle do kości udowej i piszczeli, ale wymaga to nieco wprawy i pomocy drugiej osoby.

Jak użyć metody „pięta na pedale” na szosie?

Nie każdy lubi liczyć i mnożyć. Prosty sposób to klasyczna metoda „pięta na pedale”, która świetnie sprawdza się jako wstępne ustawienie, a w połączeniu z metodą LeMonda stanowi dobre potwierdzenie pomiarów.

Ustaw rower przy ścianie albo trenażerze, załóż buty, wsiądź i ustaw korbę tak, by ramię tworzyło z rurą podsiodłową jedną linię. Pedał w tej pozycji będzie nieco przed pionem w dół. Postaw piętę na pedale, rozluźnij biodra i pozwól nodze opaść, aż osiągnie naturalny wyprost w kolanie – bez przechylania miednicy.

  • Jeśli noga jest wyraźnie ugięta, wysuń siodełko wyżej.
  • Jeśli musisz „sięgać” do pedału i miednica buja się na boki, obniż je.
  • Jeżeli wyprost jest naturalny, a miednica spokojna, masz dobry punkt startowy.
  • Po powrocie do jazdy na przodzie stopy kolano będzie już delikatnie ugięte.

Ta metoda ma jedną zaletę, której nie dają suche liczby: od razu pokazuje, czy miednica jest stabilna na siodle. W szosie to bardzo ważne, bo kołysanie bioder przy wysokiej kadencji nie tylko zabiera moc, ale też może prowokować przeciążenia odcinka lędźwiowego.

Jak dopasować wysokość do stylu jazdy szosowej?

Czy wszyscy szosowcy powinni mieć identyczne ustawienia? Nie do końca. Pozycja w rowerze szosowym zależy od typu jazdy: rekreacyjnej, sportowej czy bardziej wyścigowej. Zmienia się też relacja między wysokością siodła a kierownicą oraz odczuwany nacisk na krocze i dłonie.

Pozycja rekreacyjna i treningowa

Dla osób, które na szosie jeżdżą głównie dla kondycji, ale robią już dłuższe dystanse, wysokość siodła z metod LeMonda zwykle sprawdza się dobrze. Mostek bywa tu nieco wyżej lub na poziomie siodła, a ciało jest tylko umiarkowanie pochylone. Kolana przy najniższym położeniu pedała są lekko ugięte, ale bez przeprostów.

W takiej pozycji ciało dłużej wytrzymuje wysiłek, szyja nie męczy się tak szybko, a ryzyko bólu dolnych pleców spada. Jeśli wciąż czujesz dyskomfort z przodu kolan, możesz minimalnie podnieść siodełko o 2–3 mm. Gdy ból pojawia się z tyłu kolan, spróbuj obniżyć je o podobną wartość.

Pozycja sportowa i wyścigowa

Przy bardziej agresywnej pozycji, z dużą różnicą poziomów między siodłem a kierownicą, wielu kolarzy szosowych ustawia siodło minimalnie niżej niż wynika to z „książkowych” wzorów. Silne pochylenie tułowia zmienia kąt w biodrze i wrażenie długości nogi, przez co zbyt wysoka pozycja potrafi prowokować przeprosty.

Niektórzy przesuwają też siodło lekko do przodu i obniżają jego czubek o 1–3 stopnie. Taka konfiguracja ułatwia trzymanie pozycji aero, zmniejsza ucisk na krocze, ale wymaga dobrego dopasowania wysokości siodełka. Za wysoko ustawiona sztyca w takiej pozycji niemal gwarantuje kołysanie bioder na boki przy mocniejszych interwałach.

Jak sprawdzić, czy wysokość siodełka jest prawidłowa?

Nawet najlepszy wzór lub metoda „pięta na pedale” nie zastąpią testu w realnej jeździe. Dopiero po kilkudziesięciu kilometrach w rytmie, w jakim zwykle trenujesz, wychodzą drobne błędy ustawienia. Ciało bardzo szybko daje sygnały, że coś jest nie tak.

Podczas pierwszych jazd po zmianie pozycji zwróć uwagę szczególnie na trzy rzeczy: pracę miednicy, odczucia w kolanach i napięcie w dolnych plecach. Przy stabilnym siodle biodra nie „tańczą”, a kieszenie w koszulce nie podskakują przy każdym obrocie. Jeśli czujesz wyraźne podskakiwanie lub słyszysz brzęczenie monet w tylnej kieszonce, zwykle oznacza to, że siodło jest za wysoko.

  • Ból z tyłu kolan i lędźwi – najczęściej za wysokie siodło.
  • Ból z przodu kolan i uczucie „braku mocy” – zwykle za niskie.
  • Drętwienie dłoni i barków – nierzadko połączenie zbyt wysokiego siodła i za dużego dropu do kierownicy.
  • Przesuwanie się na dziób lub tył siodła – często sygnał, że brakuje korekty przód–tył albo kąta nachylenia.

Dobrym pomysłem jest nagranie krótkiego wideo z tyłu, podczas kręcenia na trenażerze lub rolkach. Widać wtedy wyraźnie, czy kolana pracują w jednej płaszczyźnie i czy biodra pozostają spokojne. Wielu kolarzy dzięki takiemu nagraniu odkrywa, że realnie siedzi wyżej, niż wcześniej sądzili.

Jak korygować ustawienie krok po kroku?

Regulację wysokości w szosie lepiej robić małymi krokami niż od razu zmieniać pozycję o centymetr. Organizm przyzwyczaja się do danego ustawienia, a gwałtowna korekta potrafi wywołać nowe dolegliwości, nawet jeśli teoretycznie nowa wysokość jest bliższa ideału.

Dobrym schematem jest zmiana o 2–3 mm, przejażdżka 40–60 km w typowym dla ciebie tempie, a potem ocena odczuć. Gdy znajdziesz konfigurację, która „znika” w trakcie jazdy, czyli po prostu przestajesz o niej myśleć, zmierz dokładnie odległość od środka suportu do górnej części siodła i zanotuj ją. Taka notatka bardzo się przydaje, gdy zmieniasz ramę lub sztycę.

Jeśli po kilku korektach nadal czujesz ból, zwłaszcza w kolanach, warto rozważyć bikefitting – nawet jedno profesjonalne ustawienie daje punkt odniesienia na lata.

Na końcu upewnij się jeszcze, że nos siodła jest ustawiony idealnie w osi ramy. Nawet niewielki skręt w lewo lub prawo może sprawić, że jedna noga będzie miała nieco inny tor ruchu niż druga, co przy dłuższej jeździe na szosie potrafi wywołać asymetryczne przeciążenia. Wysokość może być wtedy poprawna na papierze, ale ciało i tak będzie sygnalizowało problem.

Redakcja netholiday.pl

W zespole redakcyjnym netholiday.pl łączymy pasję do sportu i turystyki. Chcemy dzielić się naszą wiedzą z czytelnikami, inspirując do aktywnego odkrywania świata. Skupiamy się na tym, by nawet najbardziej zawiłe tematy były proste i ciekawe dla każdego.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?